piątek, 26 lipca 2019

Witajcie...

Przez dłuższy czas zastanawiałam się nad tym czy powrócić do blogowania. Kiedyś lubiłam umieszczać swoje wpisy w internecie. Teraz jak przeczytałam kilka ze swoich starych postów to wywołało to we mnie pewne rozczulenie ale też pewną dawkę autorefleksji; jak człowiek jest w stanie się zmienić i wydorośleć w przeciągu około 5/6 lat. 

Na ten moment mam 22 lata i patrząc wstecz aż mi głupio z powodu jaką byłam naiwną nastolatką. Nastolatką myślącą że wszystko to co dzieje się wokół niej jest spowodowane po prostu jej osobą - nie była to prawda. To smutne jak choroba psychiczna najbliższej osoby jest w stanie działać destrukcyjnie na twoją duszę i zdrowie. Kiedyś wydawało mi się że zachowanie mojej matki jest po prostu normalne. Że wszystkie te teksty pod tytułem "Polałam typowi drzwi benzyną i podpaliłam bo wisiał mi pieniądze.", "Zobacz jakiego mam gloka, nie trzymam go w domu ale zobacz jak wygląda.". Maczeta leżąca na pralce w łazience. Ten strach czy matka nie zrobi krzywdy sobie bądź komuś. Ciągły strach i stres; czy znowu będzie wyładowywać frustracje za zamkniętymi drzwiami na mnie i mojej siostrze? 

Nie chce się użalać nad sobą. Chce pisać bo jest to dla mnie pewnego rodzaju terapia. Potrzebuję miejsca w którym mogę wylać wszystkie swoje emocje które od bardzo długiego czasu kłębią się w mojej duszy i sercu.

3 dni temu wróciłam do domu po pobycie w Gdańskim Szpitalu Psychiatrycznym zwanym potocznie "Srebrzyskiem". Był to mój drugi pobyt. Byłam dokładnie 20 dni na oddziale. Zgłosiłam się tam sama przez przytłaczające myśli samobójcze. Nie chciało mi się żyć. Bałam się że mogę zrobić krzywdę sobie lecz przede wszystkim mojemu partnerowi którego moja śmierć mogłaby zniszczyć emocjonalnie. Nie chciałam go więcej zranić. Kocham go więc chce wyjść z choroby dla Niego, chce być w przyszłości dobrą żoną i matką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz