"Przyjaciel to człowiek, do którego dzwonię po wielu miesiącach milczenia, a nie pyta: dlaczego się nie odzywałaś, tylko mówi: cieszę się, że właśnie dziś słyszę Twój głos."
Dzisiaj chciałabym napisać o fajnych znajomościach które zawarłam w szpitalu. Pozwolę sobie używać inicjałów, ze względu na to że nie chciałabym aby jakiekolwiek osoby zostały skojarzone. Wiadomo, w erze facebooka i instagrama można bardzo łatwo wyszukać czyiś profil.W szpitalu, pomimo świadomości że są tam chore osoby to poznałam na prawdę kilka świetnych dziewczyn. Miałam wrażenie że zawsze mogę do nich pójść i się wygadać. Zawsze mogłam liczyć na jakąś pomoc z ich strony. To było bardzo miłe uczucie. Zwłaszcza że nie narzekam na to aby mieć jakąś ogromną liczbę znajomych. Miło było poczuć w końcu przyjazną atmosferę. Poczuć że ktoś na prawdę Cię lubi. W szpitalu po prostu przestałam czuć się samotna. Mogę powiedzieć że dzięki koleżankom poznanym na oddziale bardzo szybko doszłam do siebie po załamaniu nerwowym i myślach samobójczych.
Na pierwszym pobycie:
- K. Do dzisiaj mamy kontakt na facebooku. Żałuję bardzo że nie jest to kontakt bezpośredni lecz niestety koleżanka mieszka w innym mieście. Obydwie bardzo lubimy koty i zauważyłam że jesteśmy razem na jednej z grup o kotach na facebooku. Obydwie lubimy czarny humor. Jest to osoba która podobno lubi czytać moje posty. Bardzo mi miło. Daj znać jak będziesz w moim mieście. Musimy się spotkać.
- F akurat jest mężczyzną lecz bardzo miło go wspominam. Super grał na gitarze. Poprawiał tym wszystkim humor. Miał intrygujące podejście do życia. Było między nami dużo śmiesznych sytuacji. Uwielbiał muzykę jazzową tak samo jak Ja. Ogólnie oryginalny człowiek z barwną osobowością i dużą dawką poczucia humoru.
- Z. Moja kochana mordeczka wariacik. Zawsze w swoim świecie między książkami. Fanka Gry o Tron tak samo jak Ja. Cudowna osoba, bardzo ludzka i życzliwa dla innych. Można poczuć się bardzo swobodnie w jej towarzystwie. Pamiętam jak jeździłyśmy na wrotkach po naszym pokoju.
- O. Moja stara sąsiadka z dzielnicy z której wyprowadziłam się jakiś czas temu. Było to dla mnie wielkim szokiem spotkać się akurat na terenie oddziału szpitala psychiatrycznego po około 6 latach. Od razu zaczęłyśmy ze sobą rozmawiać tak jakby kontakt nigdy nam się nie urwał. Kochana osoba. Bardzo pomocna i życzliwa. Uwielbiam z Tobą babskie ploteczki. Razem z Z i O jeździłyśmy razem na wrotkach po pokoju i do dzisiaj mam filmik który bardzo mnie bawi.
Na drugim pobycie:
- D. Świetna dziewczyna. Świetna osoba. Mam wrażenie że nadajemy na tych samych falach. Super poczuć że ktoś ma tak podobne poczucie humoru do twojego. Okazało się że obydwie lubimy bardzo podobną muzykę i seriale. Obydwie mamy fazkę na Orange is the New Black. Uwielbiamy grać w simsy. Pić jagerka i palić dobry tytoń typu "Casablanca". Nauczyła mnie skręcać papierosy maszynką. Bardzo przydatna umiejętność. Super czuję się w jej obecności i nie mogę się doczekać aż opuści mury szpitalne. Od razu porywam na jagerbombę.
- M. Aniołek w czystej postaci. Artystka. Dosłownie artystyczna duszyczka. Osoba która ciągle mnie przytulała i głaskała po głowie jak było mi smutno. Potrafiła rozbawić mnie do łez swoim tańcem na łóżku szpitalnym albo faktem że nie umiała się zaciągnąć papierosem. To było mega cute. Moja kochana. Liczę na spotkanie w jak najszybszym terminie.
Do usłyszenia jutro.
Bardzo dziękuje za poświęcony czas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz